Do pracy duszpasterskiej w Warszawie ks. Mieczysław Kozłowski CM przyjechał po raz pierwszy w czerwcu 1982 r.
Widząc jego świetne podejście do młodzieży, powierzono mu funkcję duszpasterza akademickiego oraz katechety w Parafii Świętego Krzyża.
To było wyzwanie! Kościół Świętego Krzyża usytuowany w samym sercu stolicy, naprzeciwko Uniwersytetu Warszawskiego i w pobliżu Starego Miasta, gromadził wielu młodych ludzi nie tylko z Warszawy, ale również studentów
z całej Polski.
W ciągu prawie siedmiu lat, do 31 sierpnia 1988 r. ks. Mieczysław Kozłowski CM zbudował bardzo prężne i liczne świętokrzyskie Duszpasterstwo Akademickie. Owocem jego pracy było też wyświęcenie pięćdziesięciu dwóch małżeństw, uformowanie kilku powołań kapłańskich i zakonnych.
Pozostawił po sobie również tę szczególnego rodzaju pamiątkę, jaką jest utworzona z jego inicjatywy świętokrzyska grupa Biała Warszawskiej Akademickiej Pielgrzymki Metropolitalnej (do roku 1992 – Diecezjalnej).
Tuż przed wyjazdem na swoją nową placówkę, w sierpniu 1988 r. podczas
8. WAPD poprowadził Białą na Jasną Górę po raz pierwszy.
Wychowankowie Duszpasterstwa Akademickiego przy kościele Świętego Krzyża w Warszawie, którzy spotykali się pod przewodnictwem duchowym
ks. Mieczysława Kozłowskiego CM w latach 1982–1988, stali się rodziną, kręgiem przyjaciół, którzy po opuszczeniu murów warszawskich uczelni wyższych nadal utrzymywali kontakt, podążając śladami swojego duszpasterza.
Do rozbudowującego się Duszpasterstwa dołączały kolejne pokolenia młodzieży, a wychowankowie ks. Mieczysława Kozłowskiego w naturalny sposób, niezależnie kontynuowali swoją formację. Czynią to do dziś i jako już dorośli ludzie nazywają się z uśmiechem „dinozaurami”. Są żywym świadectwem Boga, a nade wszystko wyjątkowej formacji duszpasterskiej
ks. Mieczysława, która zbudowała w ich sercach solidny fundament wiary
i miłości Bożej.
Obejmując w 1982 r. Duszpasterstwo Akademickie przy kościele Świętego Krzyża w Warszawie, ks. Mieczysław wiedział, że będzie to wyjątkowa praca. Był to czas trwającego stanu wojennego i nastroje wśród studentów były bardzo złożone.
Młody duszpasterz bardzo energicznie wkroczył w środowisko studenckie rozwijając młodą społeczność na wielu płaszczyznach. Spotkania odbywały się regularnie w salce akademickiej i w dolnym kościele. Oprócz wspólnej modlitwy i rozważań Pisma Świętego oraz wykładów tematycznych
ks. Mieczysław proponował studentom spotkania okolicznościowe. Organizował wieczory muzyczne, które zaowocowały powstaniem profesjonalnej grupy osób śpiewających i grających na gitarach. Msze św., adoracja Najświętszego Sakramentu, wieczory modlitewne miały zawsze piękną oprawą muzyczną
i przyciągały coraz więcej studentów do kościoła św. Krzyża. Wydarzeniem były także coroczne zabawy ostatkowe w salce akademickiej, zakończone popielcową Mszą św. o północy. Ks. Mieczysław zachęcał młodzież również
do sportu, który sam aktywnie uprawiał. Regularne wyprawy na łyżwy na Lodowisko Stegny przeszły do historii. Dzięki inicjatywie ks. Mieczysława studenci zaczęli wspólnie wyjeżdżać na narty, grać w tenisa stołowego i piłkę nożną.
Ks. Mieczysław miał też szczególny dar zauważenia każdego człowieka. Potrafił rozmawiać z młodymi, a nade wszystko – słuchać. Był bardzo wnikliwym obserwatorem swoich wychowanków, co pozwalało mu pomagać w budowaniu relacji między nimi. Zauważał nawiązujące się przyjaźnie,
a także rodzące się głębokie uczucia między parami. Młodzi zakochani zwracali się do swojego duszpasterza o rady i wsparcie. Ks. Mieczysław potrafił wysłuchać i trafnie doradzić, dodać odwagi i otuchy. Pięćdziesiąt dwie pary małżeńskie ze świętokrzyskiej społeczności akademickiej są szczególnym owocem jego kapłańskiej i duszpasterskiej posługi.
- Ochotnica
Od 21 do 29 czerwca 1984 r. młodzież skupiona w Duszpasterstwie Akademickim przy kościele św. Krzyża w Warszawie przebywała wraz ze swoim duszpasterzem na obozie wypoczynkowym w Ochotnicy Górnej – malowniczej wiosce położonej niedaleko Krościenka.
Grupa licząca około dwudziestu osób została przyjęta w gościnę u przyjaciela ks. Mieczysława, pana Antoniego Łopaty, którego rodzina otoczyła wszystkich wyjątkową serdecznością. Podróż z Warszawy w Gorce była nie lada wyprawą. Najpierw przez wiele godzin pociągiem do Nowego Targu, dalej zatłoczonym autobusem – wśród wynagradzających trudy podróży pięknych widoków gorczańskich szczytów. Na koniec dwugodzinny marsz w deszczu, stromo pod górę, do drewnianej chaty pana Antoniego. Podczas tych wakacji każdego dnia odprawiana była Msza św., niejednokrotnie pod gołym niebem, na ołtarzu polowym wybudowanym wspólnymi siłami. Doświadczanie Mszy św. na łonie natury pozwalało młodzieży lepiej zrozumieć, jak wiele człowiek otrzymał od Stwórcy.
Wyjazd z ks. Mieczysławem był lekcją wiary, ale też wspólnoty, zaufania, wzajemnego wspierania się, szacunku, nauki podziału obowiązków w grupie i podejmowania inicjatyw. Chłopcy zajmowali się rąbaniem drewna do pieca, dziewczęta gotowały posiłki.
W wolnych chwilach wszyscy pomagali gospodarzowi w pracach w obejściu. Nie zabrakło także interesujących wycieczek po górach – wypraw, podczas których syn gospodarza pełnił rolę przewodnika. W trakcie wędrówek malowniczymi Gorcami odmawiano różaniec, śpiewano piosenki religijne. Szczególne były też wieczory przy ognisku, pełne rozmów, śpiewu, śmiechu i dyskusji o życiu. Ten pierwszy wspólny wyjazd stał się zalążkiem bardzo zażyłej wspólnoty.
Ochotnica stała się wakacyjną bazą Duszpasterstwa Akademickiego, miejscem, które przyciągało o każdej porze roku. Nie trzeba było długo czekać na kolejny wyjazd. Zimą 1985 r. ks. Mieczysław przygotował dla studentów obóz zimowy, który odbył się od 7 do 14 lutego. Oprócz ks. Mieczysława towarzyszył młodzieży ks. Edward Batko. Był to wyjazd wyjątkowy, bo czekała tam obietnica nauki jazdy na nartach. Studenci z entuzjazmem gromadzili sprzęt i wyposażenie, a nie było to wcale proste. Podróż do Ochotnicy nie obyła się bez przygód, gdyż po drodze zepsuł się autobus. Perspektywa kilkukilometrowego marszu ze sprzętem okazała się jednak niegroźna, bo sąsiedzi gospodarza wyruszyli z odsieczą saniami, a niespodziewany kulig do chaty stał się dodatkową atrakcją tej podróży. Pierwszy dzień emocji narciarskich był szczególny, zwłaszcza dla nowicjuszy, którym kłopot sprawiało samo nałożenie nart.
Ks. Mieczysław na równi z wszystkimi uczył się szusować. Na stoku nie było wyciągu, po kilkudziesięciosekundowym zjeździe podchodziło się na szczyt na piechotę. Z zachętą duszpasterza młodzież pokonywała trudności. Wkrótce, dzięki dobremu instruktorowi – panu Antoniemu Łopacie, wszyscy adepci narciarstwa mogli cieszyć się jazdą. Byli też amatorzy saneczkarstwa. Dla wszystkich duszpasterz wraz z gospodarzem urządzali motywacyjne zawody o Puchar Duszpasterza i Puchar Sezonu. Każdego wieczoru grupa gromadziła się wokół stołu Pańskiego, powierzając Bogu radości i zmartwienia. Codziennie do późnych godzin nocnych toczyły się gawędy przy kominku. Ogromne poczucie wspólnoty w obecności Boga przynosiło szczerą radość. W kolejnych latach młodzież studencka regularnie wyjeżdżała zimą na narty do Ochotnicy z ks. Mieczysławem Kozłowskim i ks. Edwardem Batko. Z czasem dom
w Ochotnicy był coraz bardziej zmodernizowany, a na stoku wybudowano wyciąg narciarski. Wiele osób z DA nawet już po zakończeniu studiów przyjeżdżało w to miejsce pełne wspomnień.
- Przyjaźń polsko-niemiecka
Jak wiadomo, po wprowadzeniu stanu wojennego, z całego niemal świata sunęły do Polski transporty leków, żywności, odzieży, wszystkiego, czego brakowało. Ogromne tiry zatrzymywały się przy kościołach, a ciekawi naszego kraju ludzie, którzy konwojowali te transporty, chętnie nawiązywali znajomości, które przeradzały się w długotrwałe przyjaźnie. W takich też okolicznościach narodziła się przyjacielska relacja ks. Mieczysława z panem Józefem Kaczmarkiem, od lat mieszkającym w Niemczech Zachodnich, czyli ówczesnej Republice Federalnej Niemiec. Owocem tej przyjaźni była wizyta niemieckiej młodzieży w Polsce. Grupa przyjechała na spotkanie ze studentami DA św. Krzyża i przebywała w Polsce od 15 do 31 lipca 1985 r. Dla młodych mieszkańców nowoczesnych Niemiec Polska była bardzo egzotycznym kierunkiem. Ich pobyt obfitował w wiele wrażeń, począwszy od deszczowych przygód pod namiotami w nadmorskich Gąskach, poprzez zwiedzanie Warszawy i Krakowa, a kończąc na górskich wędrówkach w Ochotnicy. Ogromne wrażenie zrobił na gościach spływ Dunajcem. Zarówno przyroda, jak i piękne zabytki dwóch najważniejszych miast w Polsce były dla młodych Niemców odkryciem, że tuż za granicą kryje się tyle piękna, a ludzie są gościnni i serdeczni. Pan Józef Kaczmarek, którego wszyscy potocznie nazywali „Katschi”, potrafił zjednać sobie całe towarzystwo, a jego pomoc w kontaktach wymagających znajomości języka niemieckiego czy angielskiego była nieoceniona. Ten międzynarodowy obóz letni niósł ze sobą wiele wyjątkowych doświadczeń duchowych i społecznych. Był jak otwarcie drzwi między Wschodem a Zachodem i dawał nadzieję na dalsze piękne relacje.
Już rok później, w lipcu 1986 r., w ramach przyjacielskiej wymiany, grupa warszawskich studentów z DA św. Krzyża wraz
z ks. Mieczysławem pojechała do RFN-u. To była wyjątkowa podróż, dla wielu po raz pierwszy w życiu za granicę. Celem było Münster, ale po drodze grupa miała okazję zwiedzić inne miasta, m.in. Bremę, Kolonię, Bonn, a nawet odwiedzić niemiecką wieś, która w porównaniu
z ówczesnymi warunkami polskimi była szalenie nowoczesna i zautomatyzowana. Polska młodzież mogła poznać zupełnie inną kulturę,
a jednocześnie budować most wiary między dwiema odmiennymi nacjami.
Jeszcze jeden polsko-niemiecki wakacyjny wyjazd młodzieży zorganizował ks. Mieczysław w lipcu 1987 r. Tym razem świętokrzyscy studenci i goście z RFN-u przemierzyli Polskę z południa na północ. Wspólną przygodę rozpoczęli w górach, potem zatrzymali się
w Krakowie, a ostatnie dni spędzili nad morzem. W nadmorskich Gąskach pogoda w kratkę i błoto po kostki dawały się we znaki, lecz
i one dodawały smaku tej polsko-niemieckiej przygodzie. Bo najważniejsze było jej wspólne przeżywanie: wspólne podziwianie piękna świata, wspólna modlitwa, śpiewy przy ognisku, wymiana myśli ponad przeszkodami bariery językowej, nawiązywanie więzi i przyjaźni, które miały przetrwać długie lata.
Spotkania opłatkowe u prymasa Polski
Zapoczątkowane przez śp. ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, były kontynuowane przez jego następcę śp. ks. kard. Józefa Glempa. Młodzież akademicka DA św. Krzyża rokrocznie uczestniczyła w tych spotkaniach, które odbywały się w siedzibie prymasa przy ul. Miodowej
w Warszawie i gromadziły przedstawicieli młodzieży z parafii diecezji warszawskiej. Po wspólnej modlitwie i podzieleniu się opłatkiem ksiądz prymas ugaszczał obecnych słodkim poczęstunkiem i herbatą.
- Pamiętny rok 1987
Dla studentów DA św. Krzyża był to rok wyjątkowy, obfitujący w pamiętne przeżycia. Wielu takich przeżyć dostarczyły dwa szczególne wydarzenia: wizyta papieża w Polsce i audiencja u papieża w Watykanie.
W czerwcu 1987 r. papież Jan Paweł II przybył do Polski ze swoją trzecią pielgrzymką. To właśnie podczas tej pielgrzymki, 13 czerwca Ojciec Święty odwiedził kościół św. Krzyża, gdzie spotkał się z przedstawicielami środowisk twórczych. Było to wydarzenie o wymiarze historycznym dla całej parafii. Grupy parafialne oraz osoby indywidualne z wielkim zaangażowaniem czyniły przygotowania do tej wizyty, a w jej trakcie wspomagały pracę służb porządkowych. Zabezpieczeniem wizyty od strony kościelnej zajmowała się specjalnie powołana papieska służba porządkowa, do której przyłączyli się także studenci z Duszpasterstwa Akademickiego.
Młodzież świętokrzyska z ks. Mieczysławem na czele uczestniczyła także w Mszach papieskich: 12 czerwca w Gdańsku na Zaspie
i 14 czerwca na pl. Defilad w Warszawie, a delegacja DA św. Krzyża wzięła udział w spotkaniu papieża z młodzieżą na Westerplatte
12 czerwca. Radość spotkań z Ojcem Świętym na ojczystej ziemi była przedsmakiem spotkania w Watykanie.
Ks. Mieczysław zorganizował pielgrzymkę do Włoch, której celem była prywatna audiencja u papieża Jana Pawła II. Ta ogromna, dwutygodniowa wyprawa – poprzedzona wieloma formalnościami związanymi z wyjazdem na Zachód – w dużej liczebnie grupie, dwoma autokarami, przyniosła ze sobą mnóstwo wrażeń i emocji. Z jednej strony pewne uciążliwości: autokary bez klimatyzacji, nocowanie w namiotach (z bezlitośnie tnącymi włoskimi komarami), „pichcenie” obiadokolacji na kempingach, skromne menu (głównie: makaron, konserwy, pumpernikiel). Z drugiej strony – obcowanie z pięknem, które wynagradzało wszelkie niewygody. Cudowne widoki podziwiane z okien autokaru i zwiedzanie, zwiedzanie, zwiedzanie. San Marino, Padwa, Wenecja, Monte Cassino,
a przede wszystkim Rzym. I najważniejsze – spotkanie z Ojcem Świętym, trzykrotne podczas tej pielgrzymki. Audiencja generalna w auli Pawła VI, różaniec z papieżem na dziedzińcu św. Damazego i audiencja prywatna, zbiorowa, uwieczniona na dużych pamiątkowych zdjęciach. Wiele lat później okazało się, że dwa takie zdjęcia grupowe wisiały na ścianie pokoju ks. Mieczysława…
W sierpniu 1988 r. ks. Mieczysław Kozłowski zakończył swą pierwszą warszawską kadencję oraz posługę duszpasterza akademickiego
w Parafii Świętego Krzyża, obejmując funkcję dyrektora kleryków Wyższego Seminarium Duchownego Księży Misjonarzy na Stradomiu
w Krakowie.
Powstałe w latach 1982–1988 więzi, przyjaźnie i relacje trwały nieprzerwanie w kontaktach prywatnych i okazały się solidnym fundamentem na całe jego życie. Były także nośnikiem energii Bożej, która reflektowała w pracy ks. Mieczysława. W późniejszych latach zawsze powtarzał, że to właśnie ta pierwsza świętokrzyska wspólnota była zalążkiem czegoś wielkiego w jego życiu. Była jego rodziną, wsparciem, impulsem do działania, natchnieniem, wyzwaniem, które podejmował z ochotą i zaangażowaniem. Duszpasterstwo Akademickie św. Krzyża, które powstało dzięki jego pracy w latach 1982–1988, stało się żywym świadectwem ogromnej miłości Bożej, wzajemnej tolerancji, a nade wszystko wiary, która bez względu na okoliczności społeczne, polityczne i ekonomiczne zawsze zwycięża.
